22 MAJ 2013 (środa)
Zapytał mnie dziś, gdy jechaliśmy, (z charakterystyczną dla niego naturalnością, tak jakby pytał mnie np. jaka będzie jutro pogoda, a nie o tak ważne sprawy), ale zapytał mnie kiedy wybieram się do Kr***a. Czyli do Niego… Ja spytałam, (choć i tak wiedziałam) czy to nadal aktualne… Powiedział, że TAK… Powiedziałam mu, że wolę rano, on, że w nocy :) Podał kilka powodów dlaczego. Powiedziałam, by zapytał mnie jutro o to, o tej samej porze… Pozostaje tylko jutro… Potem dopiero poniedziałek… Kurcze mam 12 godzin na zastanowienie się czy do niego pojechać na noc… Uświadomił mi też dzisiaj, że M. mnie oszukuje, cały czas… Spytał kiedy w końcu przejrzę na oczy… No właśnie, może dzięki niemu przejrzę… Swoja drogą ciekawa jestem, gdzie jutro będe o tej porze… Moje zycie staje się takie nieprzewidywalne… A jeszcze nieco ponad dwa tygodnie temu było takie oczywiste… Tak, dzis mija dwa tygodnie, gdy do mnie napisał na fb, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że to nie była zwyczajna rozmowa… Ze słowa na słowo wszystko zaczęło się rozkręcać, wymykać się z pod kontroli… Nie panowałam nad tym… To po prostu się działo… I stało się… Chcę więcej…













